Jednak doświadczenie z czasów poprzednich załamań gospodarczych pokazuje, że nie wszystkie firmy reagują na takie sytuacje cięciem wydatków na reklamę - przekonywali analitycy banku Goldman Sachs w swoim raporcie analitycznym dotyczącym europejskich spółek medialnych i reklamowych. Raport pochodzi jednak z czasów, zanim w USA ujawnił się finansowy kryzys.

Ich zdaniem spółki z sektora FMCG (czyli dóbr szybkozbywalnych) nauczyły się już nie ciąć w podkryzysowych sytuacjach nakładów na reklamę. Należące do tego sektora Procter & Gamble, Kraft, Reckitt Benkiser czy Kelloggs w drugim kwartale zwiększyły swoje wydatki na marketing pomimo słabnących nastrojów na rynku. Jednocześnie takie duże firmy, jak Ford, General Motors, Yell, Vodafone, L'Oreal i Nokia, sugerowały, że w drugiej połowie roku mogą zacząć ciąć te wydatki, by zachować rentowność.

W drugiej połowie roku i w przyszłym roku rynek reklamy może działać pod większym ciśnieniem niż dotychczas - ostrzegali analitycy Goldman Sachs. Według ich szacunków w tym roku globalny rynek reklamy urośnie jeszcze o 2,5 proc., ale już w przyszłym spadnie o 1,1 proc.

Pesymistycznych założeń nie potwierdzają jednak inne prognozy. Skorygowana właśnie prognoza Zenith Optimedia zakłada, że w tym roku globalny rynek reklamy urośnie o 4,3 proc. (do 506,4 mld dol.). Wcześniej zakładano, że wzrost wyniesie 6,6 proc., a w przyszłym - 4 proc.

Gospodarczy kryzys osłabi rynek reklamy. Ale specjaliści nie są zgodni co do tego, czy spowoduje to spadek wydatków.